WKOPI.PL Poniżej przedstawiamy kopię sfotografowanej strony internetowej http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,14867021,_Ucieklem_z_Afryki_przed_bieda__Mieszkam_w_schronisku.html przez WKOPI.PL. Kopia przedstawia stan strony na 2013-11-03 15:58:56 CET z pominięciem treści ładowanych dynamicznie przy każdym wyświetleniu danej strony internetowej. Aktualnie strona może wyglądać zupełnie inaczej.

| START | Fotografia poniższej strony | Zrób zdjęcie strony internetowej | Szukaj | Zgłoś naruszenie zasad | Regulamin | Kontakt |
 



Korzystając z serwisu wkopi.pl akceptujesz postanowienia regulaminu.
'Uciekłem z Afryki przed biedą. Mieszkam w schronisku dla bezdomnych w Gdańsku'

"Uciekłem z Afryki przed biedą. Mieszkam w schronisku dla bezdomnych w Gdańsku"

Dorota Karaś
02.11.2013 , aktualizacja: 02.11.2013 11:00
A A A Drukuj
Babakar z Senegalu

Babakar z Senegalu (Fot. Kamil Gozdan)

W Polsce poznałem żonę, urodził mi się syn. Zacząłem pisać doktorat. W schronisku dla bezdomnych mieszkam od siedmiu lat.
Fragment książki "Szafa, czajnik, obwodnica. Rozmowy z obcokrajowcami" Doroty Karaś

Dorota Karaś: Od ilu lat żyje pan w schronisku?

Babakar*: Od siedmiu.

Jak wygląda pana dzień?

- O 7.30 jest śniadanie. Potem robimy porządki, każdy w swoim rejonie. Na korytarzu wisi grafik, gdzie jest napisane, kto za co jest odpowiedzialny. Co tydzień tabela się zmienia i dostajemy nowe obowiązki. Tak się zaczyna dzień. Później czytam, słucham radia, zaparzę sobie kawę, porozmawiam z kimś. Mam dwuosobowy pokój. Wiele osób mieszka tu na stałe tak jak ja. O 12.30 spotykamy się w jadalni na obiedzie. Po południu znów porządki w rejonie, czasem prace w ogrodzie. Kolacja jest o 17.30. Co piątek dezynfekcja pokoi. Raz w miesiącu przychodzi ksiądz i odprawia mszę. Odwiedza nas też w święta.

Jak obchodzicie święta w schronisku?

- W Wigilię jedzenie przygotowuje nam kucharz. Posprzątamy, usiądziemy przy stole. Śpiewamy kolędy, życzymy sobie zdrowia. O to najbardziej się tu martwimy. W schronisku mieszka sporo osób niepełnosprawnych, inwalidów.

Ma pan dużo wolnego czasu.

- Nie nudzę się, taki stały rytm dnia mi odpowiada. Sporo czytam w ciągu dnia, w schronisku mamy czytelnię. Czasem kupuję przecenione książki w księgarni w Gdańsku. Ostatnio dostałem "Podstawy hydrometereologii" za dwa złote. Zainteresowała mnie, bo podobne tematy miałem na studiach.

Ze śródmieścia Gdańska jechałam do schroniska samochodem prawie czterdzieści pięć minut. Autobusem trzeba dojechać najpierw do Sobieszewa, potem przesiąść się na inną linię. Często opuszcza pan schronisko i wyjeżdża do centrum miasta?

- Co miesiąc jeżdżę do lekarza, mam problemy z nadciśnieniem. Muszę też regularne odwiedzać psychiatrę. Od dziesięciu lat choruję na depresję. Bez leków trudno byłoby mi funkcjonować. Jestem w Gdańsku, kiedy muszę coś załatwić. Przy okazji pójdę do apteki, zrobię drobne zakupy - kawę, cukier, jakiś sos czy ciasteczka.

Nie zawsze mieszkał pan w schronisku.

- Przyjechałem do Polski pod koniec 1981 roku. Zaraz potem wybuchł stan wojenny. Przyleciałem z grupą kolegów, dostaliśmy stypendium polskiego rządu. Kłopoty zaczęły się zaraz po przyjeździe. Wkrótce po przylocie kazano nam się spakować i wracać do Senegalu. Nie wiem czemu, nie mówiliśmy wówczas w ogóle po polsku. Nikt nic tłumaczył. Może to przez stan wojenny? W końcu pozwolili nam zostać. Przez rok uczyłem się polskiego w Łodzi, krótko mieszkałem w Bydgoszczy, potem zacząłem studia w Gdańsku.

Od początku jednak wszystko wyglądało nie tak, jak trzeba.

To znaczy?

- Nie podobało mi się w Polsce. Miałem poczucie, że zostałem wyrzucony w obcym miejscu. Na studia do Gdańska przyjechało ze mną dziewięciu kolegów z Senegalu. Trzymaliśmy się na uboczu. Trudno było się zintegrować z innymi studentami, choć nie byliśmy jedynymi obcokrajowcami. Przeraziły mnie warunki panujące w akademiku.

W takich warunkach mieszkały wówczas tysiące polskich studentów. Co się panu nie podobało?

- Zaniedbane pokoje. Byle jakie meble, tyle że stał tapczan, na którym można było się wyspać. Druga sprawa: życie w akademiku to była jedna wielka impreza i bałagan. Dużo się wtedy piło, nie tylko Polacy, studenci z innych krajów też. Pierwszy raz spróbowałem alkoholu w Polsce, miałem wtedy dwadzieścia lat. Źle wspominam ten okres, nie chciałbym przechodzić przez to drugi raz. Studia jednak skończyłem. Mam dyplom magistra inżyniera budownictwa wodnego.

Były też inne rzeczy w Polsce, które mnie dziwiły.

Zobacz także

Komentarze (113)

  • nieztegopodworka

    Oceniono 313 razy 149

    Czy to nie jest dziwne ze tylko mieszkancom jednego kontynentu jest zawsze pod gorke? Im jest wszedzie zle, sa niedocenieni, za malo kasy, za duzo roboty. Dziecko glupiej dziewusze zrobic i na tym zerowac cale zycie.

    Dlaczego takiego interview nie da sie zrobic z chinczykiem, albo vietnamczykiem? Znajdz jedna roznice miedzy tymi ludzmi i opisz nam ja.

  • Oceniono 194 razy 120

    Tajemnicą poliszynela "studiów" Afrykańczyków w Polsce było to, że stawiało im się zaliczenie za samą obecność. Często, nawet po paru latach, nie znali polskiego, więc egzamin był farsą. Stawiał się 3, z myślą, że wyjadą i nie będą zawracali nam dalej głowy. Ci, zaś zajmowali się głównie piciem alkoholu i obrabianiem naiwnych polskich panienek, dla których inny kolor skóry był niesamowitą atrakcją, w szczególności w połączeniu z łamanym angielskim. Na nieszczęście dla siebie i dla nas ten, zamiast wziąć papierek i robić za kacyka w swoim własnym kraju został w kraju płaczącej wierzby i są tego efekty.

  • Oceniono 210 razy 108

    Pół życia spędził na nasz koszt, studia darmowe, stypendia, alimentów pewne nie płaci teraz noclegownia i kucharz w wigilię. I jeszcze narzeka. Mało mamy cyganów którzy juz dawno powinni być wydaleni z kraju to jeszcze bezrobotnych murzynów nam potrzeba...

  • Oceniono 126 razy 80

    w TV pokazywali Angielskie rodziny bezrobotnych na zasiłkach sami kolorowi Polak ze stanów opowiadał zatrudnisz murzyna to tydzień popracuje a trzy będzie leżał i nie zmobilizujesz go do roboty.

  • Oceniono 77 razy 67

    Przed biedą nie da się uciec bo bieda jest wszędzie ma tylko rożne oblicz w Afryce jest chuda a w Europie i Ameryce gruba.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX